|
Niedziela, 20 maja 2012
|
| Z archiwum |
|
|
|
|
Podczas nocnego szukania materiałów do kolejnej skargi na Szpital Wojskowy znalazłem taki kwiatek
Opole, 30.06.07 r.
Raport z działalności Anestezjologii w 116 Szpitalu Wojskowym w Opolu w czerwcu 2007 r. Do wiadomości Pan mgr Paweł Salachna – dyrektor SP ZOZ
W minionym miesiącu nastąpiło nagłe załamanie wykonania ilości procedur anestezjologicznych do 57,5% wykonania z poprzednich miesięcy 2007 r. Stało się to z powodu trwającej już 6 tydzień awarii kolonoskopu i zdecydowanie mniejszej ilości wykonywanych procedur w porównaniu do okresu sprzed wydania w marcu nakazu wykonywania ilości zabiegów do wysokości limitu miesięcznego. Efektem tego spadły znacznie moje dochody z działalności w tutejszym szpitalu, tym bardziej, że z powodu braku odpowiadających terminów musiałem ograniczyć znacznie ilość pełnionych dyżurów na Oddziale Wewnętrznym. W tej sytuacji problemem dla mnie jest utrzymywanie dyspozycyjności przez 4 dni w tygodniu dla zabezpieczenia potrzeb szpitala, co powoduje utratę możliwości podjęcia innego zatrudnienia, tym bardziej że przez 5 tygodni nikt kompetentny nie był w stanie określić czy zepsuty sprzęt zostanie naprawiony. Wynagrodzenie za miesiąc kwiecień zostało mi przelane na konto w dniu 18.06. a majowego wynagrodzenia nie uzyskałem do tej pory Z powodu braku zamawianej przy poprzedniej awarii listwy przeciwprzepięciowej (koszt ok. 60 zł) uległ ponownej awarii nowy aparat do znieczulenia (warty ok. 100000 zł). Po naprawie sam zabezpieczyłem sprzęt uzyskaną od serwisanta listwą. Coraz bardziej zauważalnym problemem jest brak od 1997 r. instalacji gazów anestezjologicznych. Powoduje to zanieczyszczenie środowiska pracy szkodliwymi związkami na pewno powyżej poziomu określonego przez PN. Może to rodzić uzasadnione roszczenia pracowników w przyszłości i kłopoty z PIP. Zgłaszany od kilku miesięcy niskokosztowy sposób rozwiązania problemu na razie nie doczekał się realizacji. Wiążącym się z tym jest brak od 10 lat instalacji sprężonego powietrza, które mogłoby wyeliminować toksyczny i kosztowny podtlenek azotu a poza tym jego brak powoduje zdecydowanie gorsze warunki operacji przy zabiegach laparoskopowych i wzrost zużycia kosztownych leków zwiotczających. Również obecny system dystrybucji tlenu i włączanie go na wezwanie do nieszczelnej instalacji tlenowej jest rozwiązaniem narażającym bezpieczeństwo pacjentów i znacznie podnoszące koszty działalności. Szczególnie jest to widoczne w sytuacji późno rozpoczynanych zabiegów plastycznych. W dniu 18.06. incydent z 90 letnią staruszką – brak opieki personelu oddziału wewnętrznego. Kobieta do badania w rtg sprowadzona została przez salową i pozostawiona bez opieki – po przygotowaniu do badania potrzebowała oddać stolec. Obsługa rtg nie chcąc jej wpuścić do posiadanej ubikacji dla personelu poprosiła salową z interny z basenem, ta przyszła bez basenu i po urządzeniu awantury, zaprowadziła pacjentkę do ubikacji dla personelu anestezjologii i sobie poszła. Pacjentka po zanieczyszczeniu ubikacji i siebie z rolką papieru w ręku błąkała się po śluzie bloku operacyjnego i po korytarzu rtg wołając pomocy. Zgłaszany problem z personelem anestezjologicznym nie uległ zmianie. Na skutek nieprzemyślanej decyzji o odmówieniu pracy wykształconym i kompetentnym pielęgniarkom obecnie obawiam się o ich dyspozycyjność i motywację do pracy w tutejszej placówce. Dyrekcja oczywiście ma prawo o wyborze osoby i formy zatrudnienia, ale obecna sytuacja zatrudnienia pielęgniarki po kursie anestezjologicznym, o której dopiero za kilka miesięcy szkolenia mogę powiedzieć czy się nadaje do tego zawodu, powoduje tolerowane na razie dodatkowe obciążenia dla personelu. Jednak związane z niewłaściwą organizacją pracy plany delegowania jej do pracy poza blokiem operacyjnym, pozbawia jakiegokolwiek sensu zastosowane kosztowniejsze i mniej bezpieczne to rozwiązanie kadrowe w porównaniu do dotychczasowego. Ciągle uważam że przy tak skromnej obsadzie personalnej do pracy należy zatrudniać dobrze wykształcone i zmotywowane do pracy finansowo pielęgniarki anestezjologiczne na umowach cywilno-prawnych, oczywiście z możliwością szkolenia personelu szpitala ale na zasadzie dodatkowej osoby. Na marginesie dodam że obecna sytuacja narusza warunki zawartej umowy na świadczenie usług anestezjologicznych. Rozumiem potrzeby szkolenia nowych pracowników, ale na przyszłość proszę o konsultację ze mną podobnego postępowania. Jako dowcip przyjmuję informację, że szpital zapłacił i wysłał na kurs pielęgniarkę z oddziału wewnętrznego, nie posiadającej żadnych ku temu predyspozycji (jest to opinia osób prowadzących kurs anestezjologiczny), aby pomagała znieczulać do zabiegów endoskopowych i zastąpiła w tym zatrudniane i opłacane przeze mnie doświadczone pielęgniarki anestezjologiczne. Jednocześnie protestuję przeciwko stosowanym praktykom wmawiania przez p. Florczak nowo zatrudnianym pracownikom nieuchronności konfliktu ze mną, mające na celu szkalowanie mojej osoby. Z pozytywnych spraw nastąpił powrót po 2 miesiącach przerwy do wykonywania zabiegów plastycznych, jednak każda kolejna scysja z dr Czopkiewiczem i złośliwe restrykcje ze strony personelu szpitala mogą znowu to źródło dodatkowego dochodu zlikwidować. Po roku przerwy również p. dr. Witkowski wykonał jeden zabieg i deklaruje wolę dalszej współpracy. Po trzech miesiącach uzyskałem stabilne podłączenie komputera na bloku operacyjnym do sieci szpitalnej, dzięki temu jestem w stanie drukować dokumentację oddziału bez potrzeby comiesięcznego ręcznego przepisywania danych pacjentów. Szkoda, że od kilku miesięcy nie udało się informatykowi wymienić posiadany sprzęt na dostarczony przeze mnie komputer o wielokrotnie lepszych parametrach. Zdaję sobie sprawę, że powyższe opinie i uwagi zaburzają dobre samopoczucie niektórych osób i nie przysparzają mi zwolenników, ale dalsze traktowanie szpitala jako miejsca do spotkań towarzyskich i uzyskiwania zasiłku za udawanie pracy, doprowadzi szybko do jego likwidacji co jest sprzeczne z moimi intencjami.
|